POLANIE

POLANIE

Polanie

PLYTA

.

Autor: Wieslaw Krolikowski, Magazyn Muzyczny 12 (334)/1986

KRUCHY MIT

Polski big-beat mial swoje mity. Zreszta zywe do dzis. Jednym z nich byl mit Polan jako stylowej grupy rhythm’n’bluesowej. Perkusista Andrzej Nebeski - niegdys zwiazany z Polanami - mowil niedawno w wywiadzie prasowym: Uwazam, ze byl to jeden z najbardziej stylowych polskich zespolow. Staralismy sie graz mozliwie czysty blues, bez zbednych nalecialosci. Wzorowalismy sie na Animalsach, ktorzy wtedy byli znakomici.

Nasz big-beatowy weteran powolal sie przy tym na - wznowiony ostatnio - LP Polanie. Tymczasem repertuar wspomnianej plyty podwaza te opinie; byc moze prawdziwa w przypadku niektorych koncertow.

Grupa Polanie skupiajaca muzykow z Czerwono-Czarnych i Niebiesko-Czarnych, istniala w latach 1965-1968. Opromieniona wspolnym z The Animals tournee po Polsce (listopad 1965) i dluzszymi wystepami w Europie Zachodniej (w praktyce byly to klubowe koncerty, nie majace artystycznego znaczenia) w 1967 r zbierala w kraju bardzo pochlebne opinie, mimo iz koncentrowala sie na odtworstwie muzyki anglosaskiej. Wystepy Polan - jak mozna bylo przeczytac na lamach miesiecznika “Jazz” - robily wielkie wrazenie, gdyz w programie pojawialy sie pierwszy raz tak dobrze wykonywane przez polski zespol ekspresyjne utwory rhtyhm’n’bluesowe.

Jedynej w dorobku Polan plycie dlugograjacej - zrealizowanej w pazdzierniku 1967 r - towarzyszyla taka oto opinia Romana Waschko: ... najwazniejsze jest wyczucie stylu, ktore kaze wszystkim podporzadkowac sie jednej, zasadniczej koncepcji. W tym przypadku chodzi o r’n’b. Polanie wykonuja te muzyke tak, jakby wyrastali w kregu muzyki murzynskiej...

Nawet jesli przyjac, ze kategorie stylistyczne rysowaly sie wowczas niezbyt jasno, to nie sposob zgodzic sie z zacytowana uwaga. Sposrod zamieszczonych na plycie zagranicznych utworow o bluesowym charakterze I’m Crying jest prawie kopia oryginalnego nagrania The Animals, a Black Jack (z repertuaru Raya Charlesa) swiadczy o czyms zgola przeciwnym niz wyczucie stylu; interwencje saksofonu brzmia malo przekonywujaco, a ogolnie biorac akompaniament jest watpliwie “wzbogacony”, zbyt balaganiarski. O ile w przypadku pierwszej piosenki wprowadzenie bardziej urozmaiconego podkladu rytmicznego nie zatarlo jej charakteru, to w Black Jack warstwa instrumentalna zamiast podbudowywac wyraz partii wokalnej, jakby odciaga od niej uwage sluchacza. Uniemozliwia osiagniecie klimatu zblizonego do atmosfery poczynan Raya Charlesa, a nie wnosi nic godnego uwagi w zamian.

Polanie, siegajac po aktualne przeboje mlodziezowe z anglosaskiej estrady, nie omijali tez utworow pozbawionych bluesowych odniesien. W dodatku - jak mozna przekonac sie sluchajac Sunny Afternoon “pozyczonego” od The Kinks - polska grupa “wygladzala” brzmienie tych piosenek, najwyrazniej sklaniajac sie ku konwencjonalnej muzyce tanecznej! LP pozwala rowniez zorientowac sie, ze chociaz wokalista Piotr Pulawski dobrze przyswoil sobie murzynska maniere rhythm’n’bluesowa, to w rownym stopniu pochlanialo go imitowanie glosow zroznicowanego grona wykonawcow, z ktorych repertuaru czerpali Polanie.

Wlasne kompozycje czlonkow zespolu zdradzaja podobne “rozkojarzenie”. Nie potrafiac zupelnie zerwac z przebrzmiala juz nieco w 1967 r, konwencja Raya Charlesa (Nie wiem sam wykazuje zreszta wyrazny wplyw Hit The Road Jack...) Polanie starali sie probowac w bluesie rockowego wykonawstwa. Zgodnego z duchem czasu. Daje to niezbyt spojny efekt (Nieprawda nie wierze). Proba przyswojenia sobie nowoczesnej wowczas stylistyki soul-music (Nie zawroce) idzie w parze z rock’n’rollowa kompozycja a la Memphis Tennessee, ujeta w sposob kojarzacy sie z krajowym “mocnym uderzeniem” z pierwszej polowy lat .60. Odchodzac od bluesa zespol zaszywa sie w zupelnie dziwne rejony: Ciebie wybralem ma jakby aleatoryczny wstep, nietypowa jak na piosenke melodie, zawierajaca duzo chromatyki, ale z powodu wykonawstwa ciazy ku ... polskiej muzyce lokaloweh tamtych czasow.

W uzupelniajacych “polska strone” LP dwoch piosenkach autorow spoza zespolu, Polanie to staraja sie osiagnac rockowy wyraz (A ty pocalujesz mnie), to godzic blues... z refrenem o charakterze sweet-music i dosc nieokreslona “estetyka” (Dlugo sie znamy).

Nie zmienia to faktu, ze zespol - dzialajac w 1967 r pod patronatem Polskiej Federacji Jazzowej i Rozglosni Harcerskiej - stanowil przeciwwage dla licznych wykonawcow muzyki mlodziezowej, ktorzy nie wykazywali zadnych inklinacji bluesowych i plawili sie w swojskiej pseduoludowosci. Stwarzal tez okazje do zapoznania sie z niby-animalsowskim typem przekazu, co mialo swa wage przy tendencji do wyciszania - doslownie i w przenosni - “mocnego uderzenia”. A ze zespol nie byl zdolny do zwrotu w strone blues-rocka, kierunku, ktory wyznaczyli wlasnie Cream i Jimi Hendrix i ktory mial odegrac tak wielka role w najblizszej przyszlosci... Za to chyba nie nalezy winic samych muzykow, ale dziwaczne zjawisko zwane big-beatem. Badz co badz grupa Polanie skupiala weteranow tej dyscypliny.

Z archiwum polskiego beatu Vol 8 - Polanie, Muza SX 2249 (XL 0438)

.
. .

Zrobione przez: TylkoPolskiRock Webring

.